Liverpool – Arsenal 0:1: Havertz kończy 14 lat czekania na Anfield
Kai Havertz trafił wcześnie i Arsenal wygrał na Anfield pierwszy raz w lidze od 2012 roku. Kanonierzy mają 3 punkty przewagi nad Man City.
Redakcja EZCO··Czas czytania: 2 min

Arsenal w końcu wygrał na Anfield. Kai Havertz w 16. minucie zamknął dośrodkowanie Declana Rice'a, a drużyna Mikela Artety przez ponad 70 minut broniła prowadzenia i pokonała Liverpool 1:0. To pierwsze zwycięstwo Kanonierów na tym stadionie w Premier League od września 2012 roku. Dzięki temu Arsenal ma już trzy punkty przewagi nad Manchesterem City na szczycie tabeli.
Jak padł gol
Okazję goście dostali w prezencie. Niedokładne podanie Alissona do środka pola przechwycili zawodnicy Arsenalu, Rice podłączył się prawą stroną, a jego dośrodkowanie na dalszy słupek Havertz zamienił na gola z bliska. Dla Niemca to 46. trafienie w Premier League – według beIN Sports i ESPN wyprzedził tym samym Ilkaya Gündogana i jest najskuteczniejszym Niemcem w historii rozgrywek.
Bez kontuzjowanych Bukayo Saki i Williama Saliby łatany skład Artety rzadziej utrzymywał się przy piłce, ale przed Davidem Rayą rzadko robiło się groźnie. Christos Tzolis, który wrócił po urazie, zmusił Alissona do interwencji płaskim strzałem, a Havertz minimalnie spóźnił się wślizgiem do dośrodkowania Bruno Guimarãesa.
Liverpool naciskał, ale Raya nie miał pracy
Zespół Andoniego Iraoli miał przewagę terytorialną: ESPN naliczył do przerwy 28 kontaktów piłkarzy Liverpoolu z piłką w polu karnym Arsenalu – najwięcej w pierwszej połowie przeciwko Arsenalowi od sezonu 2008/09. Zabrakło wykończenia. Florian Wirtz trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę, niepilnowany Alexis Mac Allister przeniósł główkę nad bramką po dośrodkowaniu Milosa Kerkeza, a Alexander Isak tuż po przerwie fatalnie skiksował obok słupka. Liverpool oddał 17 strzałów i ani jednego celnego.
Gospodarze mogli też domagać się rzutu karnego, gdy Jurriën Timber szarpał Isaka za koszulkę w polu karnym. VAR nie interweniował, z czego Iraola po meczu nie był zadowolony. Odrzucono także apel Cody'ego Gakpo.
Tabela po niedzieli
Porażka kończy serię pięciu zwycięstw Liverpoolu we wszystkich rozgrywkach, a strata do lidera wynosi już dziewięć punktów (pełna tabela):
| Miejsce | Drużyna | Mecze | Punkty | Bilans bramek |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Arsenal | 9 | 24 | +9 |
| 2 | Manchester City | 9 | 21 | +10 |
| 3 | Brighton & Hove Albion | 9 | 19 | +17 |
| 4 | Chelsea | 9 | 16 | +4 |
| 5 | Liverpool | 9 | 15 | +2 |
- Arsenal: osiem zwycięstw w dziewięciu meczach ligowych, jedyna porażka to 0:3 w Brighton.
- Manchester City: bez zwycięstwa w tej kolejce po sobotniej domowej porażce 0:1 z Brighton.
- Liverpool: piąte miejsce, punkt za Chelsea i dziewięć za liderem.
Nasza ocena
Arsenal nie zdominował rywala – i wcale nie musiał. Cztery dni po odpadnięciu z Carabao Cup po rzutach karnych z czwartoligowym Fleetwood Town drużyna Artety pojechała tam, gdzie przegrała osiem z 13 poprzednich ligowych wizyt, i wygrała z osłabioną prawą flanką oraz jedną wykorzystaną sytuacją na początku meczu. Arteta powiedział, że jego piłkarze „pokochali tę misję”, jak cytuje ESPN – misję, której klub, jak dodał, nie wykonał od 14 lat.
Dla Liverpoolu sygnałem ostrzegawczym jest skuteczność, a nie zaangażowanie. Siedemnaście strzałów bez sprawdzenia bramkarza to słaby wynik jak na atak oparty na Isaku, Wirtzu i Gakpo, a dziewięć punktów straty po dziewięciu kolejkach to już sporo do odrobienia. Arsenal tymczasem pokonał jedną z największych barier mentalnych w terminarzu – i prowadzi w tabeli, choć Saka i Saliba dopiero mają wrócić.
Śledź każdy mecz Premier League na żywo – ze składami, zdarzeniami i tabelą na żywo – na EZCO, w tym centrum meczowe Liverpool – Arsenal.
Źródła
- Liverpool 0-1 Arsenal: Havertz ends Arteta's Anfield hoodoo
- Arsenal hold on for a big win at Liverpool, one Iraola & Co. can learn from
- Arteta says Arsenal 'loved the mission' in first Anfield win since 2012
- Mikel Arteta reaction from Arsenal's winning visit to Liverpool at Anfield
- Premier League table and results



